Recenzja powieści „46 sekund” autorstwa Xaviera Messinga
Powieść „46 sekund” Xaviera Messinga, po raz pierwszy opublikowana w 2020 roku, trudno wpisać w ramy tradycyjnego gatunku. Już od pierwszych stron staje się jasne: nie mamy do czynienia z kolejnym thrillerem szpiegowskim, lecz z powieścią-analizą, zbliżoną do analitycznego ujęcia metod konfrontacji psychologicznej i oddziaływania informacyjnego.
Na wczesnym etapie lektury widoczna staje się jednak warstwa swobodnych interpretacji autora, której trudno nie zauważyć. Przejawia się ona zarówno w opisie systemu szkolenia, jak i w detalach związanych z kontekstem kulturowym oraz konstrukcją postaci.
Pomimo deklarowanej głębi ujęcia tematu autor nie posiada pełnej wiedzy na temat specyfiki rosyjskiego systemu przygotowania. Część wydarzeń rozgrywa się na terytorium Rosji, jednak w opisie procesu szkoleniowego autor najwyraźniej opiera się na własnym doświadczeniu zawodowym — w szczególności na ćwiczeniach i zadaniach stosowanych w polskim ośrodku wywiadowczym w Starych Kiejkutach — i przenosi te podejścia na rosyjską rzeczywistość.
W centrum narracji znajduje się konfrontacja rosyjskiej Służby Wywiadu Zagranicznego (SWR) z zachodnioeuropejskimi służbami specjalnymi. Zurych, Kijów, Wiedeń, Moskwa, Amsterdam, Cypr — geografia powieści stale się rozszerza, lecz poziom napięcia pozostaje niezmiennie wysoki. Głównym bohaterem po stronie zachodnich służb jest Kurt Wilmer, który tworzy grupę operacyjną do przeciwdziałania rosyjskiej sieci wywiadowczej w Europie Zachodniej. Jego przeciwnikiem jest oficer SWR Borys Nazarow, występujący jako główny ideolog złożonych i wielopoziomowych operacji specjalnych.
To właśnie w logice działania Nazarowa jako architekta operacji pojawiają się opisy zadań szkoleniowych realizowanych z kursantami. Same podejścia do przygotowania, ich struktura i akcenty prawdopodobnie odzwierciedlają doświadczenie autora, przeniesione na rosyjską rzeczywistość. Zadania te ukierunkowane są na rozwój umiejętności nawiązywania kontaktu, oddziaływania psychologicznego oraz adaptacji społecznej.
W jednym ze scenariuszy kursant ma w ograniczonym czasie nawiązać relację z nieznajomą osobą — na przykład kobietą będącą przypadkową współpasażerką w pociągu dalekobieżnym — i przekonać ją do zmiany pierwotnych planów, aż do wspólnego wysiadania na najbliższej stacji, bez stosowania presji czy motywacji materialnej.
W innym przypadku zadanie jest bardziej złożone: należy niezauważenie wtopić się w nieznaną grupę osób przebywających w restauracji, dosiąść się do niej i stać się jej częścią, nie wzbudzając podejrzeń, podczas gdy równolegle działająca grupa kontrwywiadu próbuje zidentyfikować „obcego” na podstawie zachowań i sygnałów społecznych. Oba typy zadań ukierunkowane są na rozwój spostrzegawczości, elastyczności zachowania oraz zdolności do kamuflażu społecznego.
Uzupełnieniem tego systemu przygotowania jest także bardziej „cicha” praktyka: w trakcie szkolenia obowiązkowym elementem stają się regularne partie szachowe między kursantami. Traktowane są one nie jako forma rozrywki, lecz jako narzędzie rozwijania zdolności przewidywania sytuacji kilka ruchów naprzód, budowania strategii oraz uwzględniania możliwych reakcji przeciwnika.
Ograniczone rozumienie rosyjskiego kontekstu kulturowego jest przy tym dość wyraźnie widoczne. Przejawia się to między innymi w postaci Borysa Nazarowa, który sprawia wrażenie nieco wyidealizowanej postaci. Przebywając przy pomniku Władimira Nabokova w Montreux nad Jeziorem Genewskim, w rozmowie z rosyjskim agentem nielegalnym z entuzjazmem wypowiada się o twórczości pisarza, jednocześnie pozwalając sobie na dość lekceważące uwagi pod adresem legendarnego wokalisty zespołu Queen — Freddiego Mercury’ego, którego pomnik znajduje się nieopodal.

Taki kontrast sprawia wrażenie sztuczności: można odnieść wrażenie, że kierownictwo SWR w wizji autora funkcjonuje w pewnego rodzaju izolacji kulturowej, skoncentrowane na klasycznej literaturze rosyjskiej, a jednocześnie zdystansowane wobec zachodniej kultury popularnej.
Powierzchowność wiedzy ujawnia się także w innych detalach. W jednym z dialogów Borys Nazarow, przedstawiany jako znawca twórczości Siergieja Rachmaninowa, omawia II Koncert fortepianowy i twierdzi, że kompozytor stworzył to dzieło w stanie hipnotycznego transu, w który wprowadzał go lekarz Nikołaj Dahl.
Tymczasem w opublikowanych wspomnieniach Siergieja Rachmaninowa, spisanych przez niemieckiego muzykologa Oskara von Riesemanna na podstawie relacji samego kompozytora, wskazano, że leczenie u Dahla trwało zaledwie cztery miesiące — od stycznia do kwietnia 1900 roku — natomiast pracę nad II Koncertem fortepianowym kompozytor rozpoczął dopiero kilka miesięcy po zakończeniu terapii, latem tego samego roku.
Łącznie epizody te tworzą wrażenie, że autor stara się zaprezentować głęboką znajomość „kwestii rosyjskiej” i kontekstu kulturowego. Dla zachodniego czytelnika może to być przekonujące, natomiast dla czytelnika rosyjskiego podobne szczegóły najprawdopodobniej wywołają powściągliwie ironiczną reakcję.
Nieścisłości te nie deprecjonują jednak powieści, lecz raczej wyznaczają sposób jej odbioru — jako tekstu literackiego, w którym interpretacja autora momentami dominuje nad precyzją faktograficzną. Na tym tle szczególnie wyraźnie uwidaczniają się mocne strony książki.
Profesjonalne doświadczenie autora wiele wyjaśnia. Messing rozpoczął swoją karierę operacyjną w 1992 roku i obecnie jest doradcą szeregu struktur wywiadowczych, w tym przy Departamencie Obrony USA, a także autorem licznych publikacji naukowych. W niedawnej przeszłości kierował ochroną jednego z najbardziej wpływowych polskich biznesmenów — Jana Kulczyka, którego majątek w 2015 roku, tuż przed śmiercią, według „Forbesa” wynosił 3,9 miliarda dolarów.
Kluczowa myśl powieści została sformułowana jasno: „Empatia jest kluczem do wszystkiego”. Messing pokazuje, że decydujące znaczenie ma zdolność przeniknięcia do przestrzeni informacyjnej przeciwnika, zrozumienia jego kodu etnokulturowego i etnopsychologicznego, pamięci historycznej oraz zbiorowych lęków i nadziei. Nienawiść nie jest tu narzędziem — przeciwnika nie należy demonizować, lecz analizować. Tylko głębokie zrozumienie daje możliwość skutecznego oddziaływania.
„46 sekund” balansuje na granicy fikcji i rzeczywistości. Granica między tekstem literackim a publicystyką momentami się zaciera, co tworzy poczucie autentyczności i intelektualnego zaangażowania. Książka wymaga uważnej lektury — chce się do niej wracać, ponownie czytać wybrane fragmenty i zatrzymywać się nad poszczególnymi sformułowaniami. Niektóre przesłania powieści przypominają koncentrat doświadczenia zawodowego, ujęty w zwięzłe formuły, które zaczynają funkcjonować jako swoiste algorytmy myślowe. Jedno ze zdań szczególnie zapada w pamięć:
„Przypadki w działalności funkcjonariusza mogą zdarzać się jedynie w trakcie nauki języków obcych, natomiast wszystkie pozostałe zdarzenia nie są już przypadkowe, lecz stanowią ciąg następujących po sobie zależności w jego działalności operacyjnej”.
Dodatkowe walory nadają tekstowi drobne szczegóły. Kurt Wilmer podczas spotkań konspiracyjnych lub długich analiz sięga po koniak Hennessy XO — nie jako przypadkowy element, lecz jako charakterystyczny rys postaci: opanowanie, wyczucie jakości, pewność siebie. Bohaterowie po stronie SWR z kolei preferują dobre wino, co podkreśla ich elastyczność myślenia i zdolność adaptacji. Takie detale pozwalają autorowi uchwycić nie tylko sposób myślenia bohaterów, lecz także ich ludzki wymiar.
Wywiad w epoce cyfrowego śladu
Na uwagę zasługują również obserwacje dotyczące współczesnej pracy operacyjnej. W szczególności interesujący jest epizod przyjazdu grupy operacyjnej Kurta Wilmera i ich zakwaterowania w hotelu. Wilmer formułuje istotną zasadę: współczesny oficer wywiadu powinien posiadać wiarygodny ślad cyfrowy i nie może ignorować mediów społecznościowych.
Szczególnie wymowna jest sytuacja zbiorowego meldunku. Pracownik hotelu sporządza kopie dokumentów i może dokonywać wstępnej weryfikacji w dostępnych źródłach. Jednocześnie tego rodzaju personel bywa w kontakcie z lokalnym kontrwywiadem i przekazuje informacje o podejrzanych gościach. Jeżeli w jednym miejscu jednocześnie pojawia się grupa osób posługujących się określonymi paszportami i jednocześnie całkowicie pozbawionych śladu cyfrowego, bez obecności w mediach społecznościowych, staje się to swoistym „sygnałem ostrzegawczym”, inicjującym dodatkową kontrolę.
W takich warunkach „pustka” informacyjna zaczyna działać na niekorzyść operacyjników: zamiast ich ukrywać, wyróżnia ich. W pewnym sensie w tym momencie nad każdym z nich zapala się pierwsze „czerwone światło”, sygnalizujące potencjalne zainteresowanie kontrwywiadu.
Z tego wynika bardziej ogólny wniosek: metody pracy operacyjnej i konspiracji wymagają ciągłej adaptacji. Podejścia skuteczne na początku lat 2000 nie odpowiadają już współczesnym realiom. W świecie, w którym znaczna część życia przeniosła się do przestrzeni cyfrowej, nadmierna niewidoczność nie maskuje operacyjników, lecz może stać się czynnikiem ich dekonspiracji.
W efekcie „46 sekund” to nie tyle klasyczny thriller szpiegowski, ile próba osadzenia współczesnej praktyki wywiadowczej w logice empatii jako kluczowego narzędzia. Pomimo pewnych uproszczeń i nieścisłości książka pozwala zobaczyć, w jaki sposób specjaliści zajmujący się „kierunkiem rosyjskim” próbują zrozumieć jego specyfikę, tworząc tym samym interesujący, podwójny efekt: czytelnik może obserwować, jak to rozumienie wypracowywane jest za granicą — ze wszystkimi towarzyszącymi mu niedoskonałościami i zniekształceniami.