Wykorzystanie platform cyfrowych do wyszukiwania wykonawców, stopniowe angażowanie ludzi w realizację coraz bardziej złożonych zadań oraz tworzenie rozbudowanych sieci przy ograniczeniu bezpośrednich kontaktów stają się jedną z charakterystycznych cech współczesnej działalności operacyjnej służb specjalnych.

Analiza zatytułowana „Biała księga rosyjskich aktów sabotażu i dywersji wobec członków Rady Państw Morza Bałtyckiego”, przygotowana przez ekspertów Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych (PISM), szczegółowo pokazuje, w jaki sposób współczesne technologie umożliwiają tworzenie nowych modeli działania operacyjnego: zdalnego kierowania wykonawcami oraz ograniczania ryzyka ponoszonego przez organizatorów operacji specjalnych.

Jedną z autorek „Białej księgi” jest Anna Maria Dyner — koordynatorka programu „Bezpieczeństwo Międzynarodowe” w PISM, ekspertka zajmująca się problematyką Rosji i Białorusi.

Należy podkreślić, że znaczenie tego opracowania nie ogranicza się wyłącznie do opisu konkretnych przypadków sabotażu i dywersji. Jego celem jest również wyjaśnienie szerszej logiki współczesnych modeli werbowania i wykorzystywania wykonawców. W przeciwieństwie do tradycyjnych metod, opartych na długotrwałym budowaniu relacji ze źródłami, coraz większą rolę odgrywają dziś platformy cyfrowe umożliwiające szybkie pozyskiwanie osób gotowych wykonać pojedyncze zadania.

Najważniejszym elementem tego modelu stało się wykorzystanie mediów społecznościowych, przede wszystkim Telegrama, do wyszukiwania osób skłonnych realizować konkretne polecenia. W odróżnieniu od klasycznej pracy operacyjnej współczesny model nie zawsze wymaga od organizatorów budowania długotrwałych relacji ze źródłem ani tworzenia stabilnej siatki agenturalnej.

Zamiast tego możliwe jest szybkie znalezienie osób gotowych wykonać pojedyncze zlecenie za stosunkowo niewielkie wynagrodzenie. Sam wykonawca często nie zna rzeczywistej skali operacji ani osób znajdujących się poza jego bezpośrednim kontaktem.

Proces zazwyczaj rozpoczyna się od prostych poleceń, które same w sobie mogą nie być postrzegane przez daną osobę jako element poważnej operacji. Może chodzić na przykład o wykonanie napisu na murze, sfotografowanie określonego obiektu lub realizację innej pozornie mało istotnej prośby za ustaloną kwotę. To właśnie takie zadania pozwalają jednak sprawdzić gotowość wykonawcy do dalszej współpracy.

Stopniowe zwiększanie poziomu trudności zadań jest jednym z kluczowych elementów opisywanego modelu. System ten przypomina przechodzenie kolejnych poziomów — każde następne zadanie staje się bardziej złożone i wiąże się z większym ryzykiem.

W rezultacie platformy cyfrowe umożliwiają tworzenie elastycznych sieci wykonawców, w których każdy uczestnik realizuje jedynie określoną część zadania i często nie ma wiedzy na temat skali ani ostatecznego celu całej operacji.

Agent, który niczego nie wie

Największą zaletą tego modelu dla organizatorów operacji specjalnych jest możliwość utrzymania dystansu między zleceniodawcą a bezpośrednim wykonawcą. W odróżnieniu od tradycyjnych metod pracy operacyjnej, w których struktury wywiadowcze dążą do stworzenia trwałej relacji ze źródłem, współczesny model cyfrowy opiera się na minimalizacji kontaktów oraz separacji uczestników całego procesu.

Wykonawca otrzymujący zadanie za pośrednictwem internetu zazwyczaj nie wie, kto znajduje się na wyższych poziomach tej struktury. Co więcej, osoba pośrednicząca w kontakcie również nie musi być pracownikiem służb specjalnych.

Współczesny model opiera się na rozproszonych sieciach, w których poszczególni uczestnicy mają ograniczoną wiedzę na temat całej operacji i są powiązani ze sobą wyłącznie w ramach konkretnego zadania. Taka struktura znacząco ogranicza ryzyko ponoszone przez organizatorów. W przypadku zatrzymania wykonawca może przekazać jedynie informacje dotyczące kanału komunikacji oraz pseudonimu osoby utrzymującej z nim kontakt.

Taka logika działania sprawia, że model ten jest szczególnie przydatny przy organizowaniu aktów sabotażu i dywersji. Organizatorzy zachowują możliwość zaprzeczania swojemu udziałowi, natomiast wykonawca pozostaje odizolowany od struktury, która go wykorzystała.

Istotną rolę w tym procesie odgrywa również motywacja finansowa. W przeciwieństwie do klasycznego werbunku, w którym służby specjalne często poszukują osób posiadających dostęp do określonych informacji albo kierujących się konkretnymi przekonaniami politycznymi czy motywacjami, model cyfrowy pozwala dotrzeć do znacznie szerszej grupy osób.

Aby pozyskać wykonawcę, nie zawsze konieczne jest wykorzystywanie argumentów ideologicznych czy długotrwałego oddziaływania psychologicznego. W niektórych przypadkach wystarczy niewielka zapłata. To właśnie ten element sprawia, że przeciwdziałanie takim metodom staje się szczególnie trudne.

Sabotaż i dywersja jako narzędzie presji politycznej

Znaczenie tego rodzaju operacji nie ogranicza się wyłącznie do bezpośrednich strat materialnych. Przeprowadzone działania dywersyjne mogą służyć jednocześnie kilku celom — od sprawdzenia zdolności państwa i jego służb do reagowania w sytuacjach kryzysowych, po wywoływanie w społeczeństwie poczucia trwałego zagrożenia.

W tym kontekście pojedynczy akt sabotażu staje się nie tylko atakiem na konkretny obiekt, lecz także swoistym testem dla instytucji państwowych. Reakcja służb specjalnych, szybkość podejmowania decyzji oraz koordynacja działań między poszczególnymi strukturami mogą mieć istotne znaczenie dla organizatorów takich operacji. Nawet ograniczone oddziaływanie pozwala uzyskać informacje na temat skuteczności systemu reagowania kryzysowego.

Jednak szkody materialne są tylko jednym z celów. Równie ważnym elementem pozostaje oddziaływanie psychologiczne.

Tego rodzaju operacje są ukierunkowane na wywołanie w społeczeństwie poczucia niestabilności i podatności państwa na zagrożenia. Ich celem nie musi być samo uszkodzenie konkretnego obiektu energetycznego czy infrastrukturalnego, lecz stworzenie wśród obywateli przekonania, że instytucje państwowe nie są w stanie skutecznie kontrolować sytuacji i przeciwdziałać zagrożeniom.

Jednocześnie podobna logika nie odnosi się wyłącznie do państw demokratycznych, w których otwartość systemu jest jednocześnie jego siłą i potencjalną słabością.

W systemach politycznych o bardziej zamkniętym charakterze presja zewnętrzna może działać inaczej, ale niekoniecznie mniej skutecznie. Brak mechanizmów otwartej debaty oraz sprawnych kanałów informacji zwrotnej nie eliminuje istniejących sprzeczności wewnętrznych, lecz jedynie przenosi je do sfery ukrytej. Gromadząca się w ten sposób polityczna i społeczna „entropia” stopniowo zwiększa niestabilność systemu, ponieważ realne problemy przestają otrzymywać odpowiednią reakcję.

Właśnie tę sytuację próbują wykorzystywać organizatorzy podobnych operacji. Pojedyncze incydenty mogą służyć wzmacnianiu istniejących już obaw, podziałów oraz braku zaufania do instytucji państwowych. W rezultacie nawet działania o ograniczonej skali mogą wpływać na sposób, w jaki społeczeństwo postrzega sytuację polityczną.

Współczesne akty dywersji i sabotażu stają się więc nie tylko narzędziem fizycznego oddziaływania, lecz także sposobem walki o sposób interpretowania rzeczywistości przez społeczeństwo państwa będącego celem takich działań. W tym sensie operacje te coraz częściej wykorzystują mechanizmy znane z marketingu i nauk behawioralnych — walka toczy się nie tylko o kontrolę nad terytorium, ale również o uwagę, emocje i sposób interpretacji wydarzeń.

Szerzej o wykorzystaniu danych z wyszukiwań internetowych w analizie społecznych nastrojów oraz jako narzędzia OSINT piszemy w materiale „Dane wyszukiwań jako źródło OSINT w analizie nastrojów społecznych”.

Kategoria:

Poza protokołem,