Z opublikowanych archiwów francuskiego wywiadu zagranicznego DGSE wynika, że już w połowie lat 30. francuskie służby specjalne poważnie rozważały możliwość likwidacji Adolfa Hitlera. Operacja otrzymała nazwę „Plan Paillole’a” — od nazwiska pułkownika Paula Paillole’a, szefa Służby Wywiadu i Kontrwywiadu Wojskowego (Service de Renseignement et de Contre-Espionnage, SCR), działającej przy Drugim Biurze Sztabu Generalnego Francji.

Dziś historia ta brzmi niemal jak scenariusz politycznego thrillera. W rzeczywistości jest jednak znacznie ważniejsza niż jakakolwiek powieść szpiegowska, ponieważ nie chodzi wyłącznie o próbę usunięcia Hitlera jeszcze przed wybuchem II wojny światowej. To opowieść o tym, jak polityczne elity europejskich państw, dysponując informacjami wywiadowczymi i rozumiejąc skalę zagrożenia, okazały się niezdolne do podjęcia decyzji — a następnie zapłaciły za tę słabość milionami istnień ludzkich.

Paul Paillole — francuski specjalista od III Rzeszy

Zanim Paul Paillole objął kierownictwo francuskiego wywiadu, przez kilka lat stał na czele kontrwywiadu zajmującego się aktywnym zwalczaniem niemieckiej Abwehry zarówno na terytorium Francji, jak i poza jej granicami. W przeciwieństwie do znacznej części francuskiej klasy politycznej końca lat 30., Paillole nie miał złudzeń wobec III Rzeszy.

W czerwcu 1936 roku we Francji do władzy dochodzi koalicja Frontu Ludowego, a stanowisko ministra obrony narodowej obejmuje Édouard Daladier. To właśnie za jego kadencji rozpoczyna się reorganizacja francuskich służb specjalnych oraz wyraźne wzmocnienie tzw. „kierunku niemieckiego”. Efekty pojawiły się bardzo szybko.

W tym właśnie okresie francuski wywiad odnosi jeden z największych sukcesów w swojej historii. Funkcjonariuszom udało się zwerbować pracownika niemieckiego ministerstwa obrony Hansa-Thilo Schmidta, znanego pod pseudonimem „Asche”. Za 10 tysięcy reichsmarek przekazał on Francuzom instrukcje obsługi maszyny szyfrującej Enigma, klucze szyfrujące oraz informacje o regularnych zmianach systemu kodowania.

Historia Schmidta sama w sobie przypomina groteskę. W rodzinie uchodził za nieudacznika i „czarną owcę”, nieustannie zmagał się z problemami finansowymi i ostatecznie sprzedał tajemnice III Rzeszy za stosunkowo niewielką kwotę. Szczególnej ironii dodaje fakt, że jego starszy brat Rudolf Schmidt był w tym czasie jednym z czołowych dowódców Wehrmachtu i pełnił funkcję szefa sztabu wojsk łączności.

Jak francuski wywiad zdobył sekrety Enigmy

Współczesna kultura masowa stworzyła wrażenie, że złamanie Enigmy było wyłącznie brytyjskim osiągnięciem. Szczególnie po premierze filmu „Gra tajemnic” („The Imitation Game”, 2014), w którym Benedict Cumberbatch wcielił się w Alana Turinga.

W rzeczywistości historia wygląda znacznie bardziej złożenie — i o wiele ciekawiej. Brytyjczycy niezbyt chętnie podkreślają, że bez francuskiej pracy agenturalnej słynne Bletchley Park mogłoby nigdy nie odegrać swojej historycznej roli. To właśnie Francuzi jako pierwsi zdobyli dokumentację techniczną oraz kluczowe instrukcje dotyczące korzystania z Enigmy.

Początkowo zarówno Francuzi, jak i Brytyjczycy próbowali łamać niemieckie szyfry klasycznymi metodami kryptologicznymi — poprzez analizę powtarzających się symboli i zależności językowych. To jednak polscy matematycy jako pierwsi zrozumieli, że problem tej skali należy rozwiązywać metodami matematycznymi.

Polski matematyk Marian Rejewski zastosował analizę matematyczną do konstrukcji maszyny szyfrującej i zdołał stworzyć pierwszą działającą kopię Enigmy. To właśnie polska szkoła kryptologii dokonała intelektualnego przełomu, na którym później oparto brytyjski system deszyfracji.

W sierpniu 1939 roku, zaledwie miesiąc przed wybuchem II wojny światowej, polski wywiad uznał, że kraj nie dysponuje wystarczającymi zasobami, by samodzielnie doprowadzić projekt do końca, i przekazał swoje opracowania sojusznikom — przede wszystkim Wielkiej Brytanii.

Historia Enigmy jest zresztą wyjątkowo symboliczna. Już wtedy ujawniła się jedna z charakterystycznych cech zachodniej polityki XX wieku: rzeczywiste zasługi małych państw i służb wywiadowczych sojuszników często pozostawały później w cieniu tych, którzy ostatecznie pisali powojenną historię.

„Plan Paillole’a” — operacja likwidacji Hitlera

Najbardziej niezwykłym epizodem działalności Paillole’a nie była jednak Enigma. Z odtajnionych materiałów wynika, że w 1937 roku, dwa lata przed wybuchem II wojny światowej, Paul Paillole osobiście przedstawił ministrowi obrony Édouardowi Daladierowi propozycję likwidacji Adolfa Hitlera. Po latach wspominał tę rozmowę niemal dosłownie:

„Panie ministrze, mamy możliwość raz na zawsze pozbyć się Hitlera”.

Plan był niezwykle konkretny. Francuski wywiad utrzymywał kontakt z człowiekiem w Berlinie — doskonałym strzelcem i doświadczonym myśliwym — mieszkającym w pobliżu koszar regularnie odwiedzanych przez Hitlera. Raz w miesiącu Führer przyjeżdżał tam z inspekcją, a agent miał możliwość zlikwidowania go przy użyciu karabinu z lunetą.

Kluczowym elementem operacji nie była nawet jej techniczna strona. Strzelec znajdował się w końcowym stadium choroby nowotworowej i był de facto człowiekiem skazanym na śmierć. W przypadku niepowodzenia ryzyko poważnej dekonspiracji francuskiego wywiadu pozostawało minimalne. Umierający człowiek prawdopodobnie nie wydałby swoich zwierzchników nawet w zamian za obietnicę ratunku. Doskonale rozumiał, że i tak jest skazany, dlatego operacja praktycznie wykluczała możliwość dotarcia do francuskich służb specjalnych.

Z punktu widzenia wywiadu była to niemal idealna operacja: wysokie szanse powodzenia przy minimalnym ryzyku politycznym. I właśnie tutaj zaczyna się najważniejsza część tej historii.

Dlaczego francuskie władze zignorowały ostrzeżenia wywiadu

Daladier odrzucił propozycję Paillole’a. Jego odpowiedź przeszła do historii:

„Głów państw się nie zabija”.

Na pierwszy rzut oka zdanie to brzmi jak przejaw politycznej moralności i europejskiej kultury politycznej. Problem leżał jednak gdzie indziej. Wywiad nie jest dekoracyjnym dodatkiem do państwa ani strukturą istniejącą wyłącznie po to, by sporządzać codzienne raporty. Jest instrumentem strategicznego zarządzania. Sens jego działania polega na tym, by przywódcy polityczni podejmowali decyzje w oparciu o informacje niedostępne zwykłym politykom, dyplomatom czy mediom.

Francuski wywiad pod koniec lat 30. nie tylko zbierał informacje o Niemczech. Ostrzegał przed skalą zagrożenia, rozumiał logikę działań Berlina i proponował konkretne środki mające zapobiec nadchodzącej wojnie. Tymczasem kierownictwo polityczne wolało działać w ramach dotychczasowych wyobrażeń o tym, co dopuszczalne i niedopuszczalne, faktycznie ignorując własne służby specjalne.

Na tym polega jedna z największych tragedii całej tej historii: francuskie władze otrzymywały raporty wywiadu, ale nie potrafiły wyciągnąć z nich praktycznych wniosków. Państwo, które nie potrafi wykorzystywać własnego wywiadu jako narzędzia podejmowania decyzji strategicznych, prędzej czy później płaci za to strategicznymi porażkami. Po latach Paillole mówił z goryczą:

„Rządy zbyt mało ufają służbom specjalnym, niezależnie od tego, jakie by one były”.

W tym zdaniu zawiera się chyba najważniejszy wniosek z całej tej historii. Problem nie sprowadzał się wyłącznie do pytania, czy Hitler przeżyłby zamach albo czy udałoby się zapobiec wojnie. Historia rzeczywiście nie zna trybu przypuszczającego. Sedno tkwiło w czymś innym.

Francuski wywiad znacznie wcześniej niż wielu innych zrozumiał skalę zagrożenia. Ostrzegał przed zbliżającą się wielką wojną, proponował niestandardowe rozwiązania i na długo przed 1940 rokiem dostrzegał to, czego europejscy politycy nie chcieli zauważyć.

W rezultacie wydarzyło się dokładnie to, przed czym ostrzegali oficerowie wywiadu: Francję spotkała strategiczna katastrofa 1940 roku, upadek armii, okupacja Paryża i reżim Vichy.

Jak brak zaufania do wywiadu doprowadził Europę do wojny

Historia XX wieku pełna jest podobnych przykładów. Wywiad sam w sobie nie wygrywa wojen i nie podejmuje decyzji politycznych. Jego zadaniem jest odpowiednio wcześnie dostrzec zagrożenie i ostrzec państwo przed konsekwencjami. Gdy jednak władza polityczna ignoruje takie ostrzeżenia, informacje wywiadowcze z czasem zamieniają się w archiwalne dokumenty, które po dziesięcioleciach z zainteresowaniem studiują miłośnicy historii służb specjalnych — doskonale wiedząc już, jak wszystko się skończyło.

Historia „Planu Paillole’a” pokazuje coś znacznie ważniejszego niż jedynie nieudaną operację przeciwko Hitlerowi. Francuski wywiad jeszcze przed wybuchem II wojny światowej rozumiał skalę zagrożenia ze strony III Rzeszy i próbował przekonać polityków do działań wyprzedzających. Kierownictwo państwa okazało się jednak niezdolne do wykorzystania wywiadu jako instrumentu strategicznego podejmowania decyzji.

Ostatecznie ostrzeżenia służb specjalnych zostały zignorowane, a sama Francja kilka lat później doświadczyła militarnej klęski, okupacji i narodowej katastrofy 1940 roku. Właśnie dlatego historia „Planu Paillole’a” pozostaje aktualna również dziś. Wywiad może zdobywać unikalne informacje, ostrzegać przed nadchodzącymi zagrożeniami i proponować rozwiązania. Jeśli jednak władza polityczna nie jest gotowa podejmować trudnych decyzji i pozostaje zakładnikiem wyobrażeń z minionej epoki, nawet najskuteczniejszy wywiad okazuje się bezsilny wobec nadciągającej katastrofy.

Kategoria:

Poza protokołem,