Około sześć lat temu, a dokładniej 30 kwietnia 2019 roku, Moskwa w trybie pilnym odwołała swojego ambasadora w Mińsku, Michaiła Babicza. Michaił Wiktorowicz pełnił funkcję Ambasadora Nadzwyczajnego i Pełnomocnego Federacji Rosyjskiej na Białorusi przez nieco ponad osiem miesięcy.
Już od pierwszych dni po udzieleniu agrément Aleksandr Łukaszenka przyjął wyraźnie asertywną linię, publicznie podkreślając, że nie dopuści do „przejęcia kontroli nad Białorusią”, jednocześnie oczekując, że rosyjski ambasador będzie respektował interesy narodowe Republiki Białorusi:
„Jeżeli chce, aby Białoruś pozostała na długo, a być może nawet na zawsze najbliższym sojusznikiem Rosji, powinien odpowiednio postępować również ambasador”.
W krótkim czasie poziom napięcia w relacjach rosyjsko-białoruskich na linii dyplomatycznej znacząco wzrósł. Aleksandr Grigorjewicz w wyraźnie zirytowanym tonie oskarżył ambasadora o wypowiedzi sugerujące nieuchronną utratę suwerenności przez Białoruś.
Michaił Babicz powrócił do Moskwy, a po serii zmian kadrowych objął stanowisko zastępcy dyrektora Federalnej Służby ds. Współpracy Wojskowo-Technicznej. Na tym historia mogłaby się zakończyć, gdyby nie jeden „szczegół”.
Wewnętrzne wojny o wpływy w FSWTC
Od pierwszych tygodni na nowym stanowisku relacje Michaiła Wiktorowicza z kierownictwem służby układały się w sposób wyraźnie napięty. Konflikt szybko nabrał charakteru otwartego, do tego stopnia, że dyrektor FSWTC, Dmitrij Szugajew, miał przekazać swojemu osobistemu asystentowi Romanowi Oplesninowi polecenie zebrania materiałów kompromitujących dotyczących jego nowego zastępcy.
Warto odnotować, że Oplesnin wykazał się w tej roli znaczną skutecznością i inicjatywą. W efekcie sporządzono notatkę służbową, w której sugerowano możliwość współpracy Michaiła Babicza z zagranicznymi służbami specjalnymi.
W dokumencie wskazywano m.in. na:
- systematyczne dążenie do pozyskiwania informacji wrażliwych, wykraczających poza formalny zakres jego kompetencji;
- zainteresowanie poufnymi danymi dotyczącymi dostaw uzbrojenia do Armenii w kontekście napięć między Baku a Erywaniem, a także próby uzyskania informacji o planowanych działaniach obronnych Armenii wobec dostaw izraelskich systemów bezzałogowych do Azerbejdżanu;
- nieuzgadniane wyjazdy zagraniczne Michaiła Babicza, w tym pobyt w Izraelu w okresie urlopowym;
- próby pozyskiwania informacji o planach rosyjskiego Ministerstwa Obrony w przypadku eskalacji konfliktu ormiańsko-azerbejdżańskiego, w trakcie nieformalnych rozmów z wiceministrem obrony Junus-Biekiem Jewkurowem.
Finalnie asystent Dmitrija Szugajewa — Roman Oplesnin — opracował dokument, w którym zasugerowano potencjalne ryzyko wycieku informacji niejawnych przez Babicza. Formalnie przedstawiono go jako analizę „zespołu przesłanek kontrwywiadowczych”. W praktyce jednak, jak to często bywa w sporach wewnątrzinstytucjonalnych, najpierw zapada decyzja, a dopiero później dobiera się do niej uzasadnienie. Jak głosi znane powiedzenie: człowiek się znajdzie, a sprawę da się dopisać.

Zestaw tzw. „przesłanek kontrwywiadowczych” okazał się w praktyce dość elastyczny i szeroko interpretowalny. W tym kontekście rosyjskie powiedzenie o „naciąganiu sowy na globus” wydaje się wyjątkowo trafne. Roman Oplesnin, realizując powierzone mu zadanie, działał jednak konsekwentnie — zgromadził materiał, uporządkował rzekome przesłanki i nadał im spójną strukturę. Dalej dokument, jak to często bywa w tego typu sprawach, zaczął funkcjonować własnym rytmem, niezależnie od pierwotnych intencji autorów.
Na szczeblu kierowniczym całość została jednak przyjęta bez większego zaangażowania. „Twórczość” Romana Oplesnina nie wzbudziła szczególnego zainteresowania, a sama inicjatywa stopniowo straciła dynamikę — bez oficjalnych komunikatów, bez wyjaśnień, po prostu wygasła.
Sygnał był czytelny: zakres działań został przekroczony. Nie sformułowano tego wprost, co w tego typu strukturach nie stanowi wyjątku. Ogólny przekaz był jednak zrozumiały bez dodatkowych komentarzy. W efekcie sprawa nie została rozwinięta, a notatka służbowa pozostała w stanie zawieszenia — ani odrzucona, ani zaakceptowana, jedynie odłożona na bliżej nieokreślony moment.
Dokument trafił do archiwum, a działalność Michaiła Wiktorowicza wróciła do rutynowego trybu. Jego udział w największych międzynarodowych wydarzeniach został ograniczony, a w kalendarzu zaczęły dominować wyjazdy o mniejszej randze — głównie do państw tzw. trzeciego kręgu, takich jak Kazachstan czy Serbia, gdzie współpraca wojskowo-techniczna ma często charakter bardziej protokolarny niż strategiczny.
Rodzinno-służbowe sprawy Dmitrija Szugajewa
Najbardziej paradoksalny element całej historii nie polegał na tym, że asystent Dmitrija Szugajewa zbierał materiały kompromitujące dotyczące Michaiła Babicza, lecz na tym, że Roman Oplesnin, tak skrupulatnie tropiący „agenturalne wpływy” we własnej instytucji, nie zauważył, iż sam stał się ofiarą wewnętrznych rozgrywek, które doprowadziły do wycieku dużego zbioru dokumentów służbowych, w tym materiałów opatrzonych klauzulą „tajne”.
W tym samym czasie, gdy pracownicy służby — z naruszeniem przepisów dotyczących ochrony informacji niejawnych — przesyłali dokumenty zawierające dane wrażliwe za pośrednictwem poczty elektronicznej, komunikatorów oraz usług chmurowych, Dmitrij Szugajew, przekonany o własnej sprawczości i pozycji, zajmował się sprawami o odmiennym charakterze.
Można by zakładać, że dyrektor FSWTC koncentruje się na rozwoju międzynarodowej współpracy wojskowo-technicznej Federacji Rosyjskiej. W praktyce jednak, według relacji osób związanych z systemem, jego uwaga miała być skupiona na planowaniu kolejnych wyjazdów zagranicznych odbywanych w formule służbowej, lecz de facto o charakterze prywatno-rodzinnym.
Z czasem podróże służbowe kierownictwa miały przekształcić się w wyjazdy o charakterze mieszanym, w których uczestniczyła także rodzina. W konsekwencji pracownicy FSWTC oraz struktur powiązanych, w tym przedstawicielstwa zagraniczne i personel działający w osłonie dyplomatycznej, byli zmuszeni do przygotowywania równolegle dwóch programów wizyt: oficjalnego — dla delegacji państwowej oraz nieoficjalnego — uwzględniającego potrzeby prywatne.
W praktyce oznaczało to koordynację szczegółów pobytu, w tym harmonogramów wizyt w instytucjach kultury, restauracjach i obiektach rozrywkowych, a także organizację logistyki związanej z podróżami lotniczymi.
W tle tego procesu — jak wynika z relacji — funkcjonowała szeroka sieć komunikacji roboczej prowadzona za pomocą prywatnych komunikatorów, w której obok treści organizacyjnych dotyczących programu wizyt pojawiały się również dokumenty o charakterze niejawnym: listy delegacji, materiały negocjacyjne, analizy dotyczące realizacji wcześniejszych porozumień, a także informacje operacyjne związane z bezpieczeństwem wizyt.
Na pierwszy rzut oka mogłoby się wydawać, że tego typu praktyki są trudne do pogodzenia z elementarnymi zasadami ochrony informacji. Jednak w realiach instytucjonalnych stosowano własne, nieformalne metody zabezpieczeń — jak choćby przesyłanie plików po uprzednim ich archiwizowaniu i szyfrowaniu hasłem.

Jeżeli, przykładowo, informacje służbowe dotyczyły Indii, stosowano rozwiązania oparte na prostych schematach kodowania — hasło cyfrowe odpowiadało numerowi kraju w kontrakcie, który należało wprowadzić dwukrotnie. W zamierzeniu miało to zapewniać elementarny poziom zabezpieczenia: osoby nieposiadające wiedzy kontekstowej nie były w stanie odczytać znaczenia, natomiast „wtajemniczeni” rozumieli jego logikę.
W tym kontekście nie bez znaczenia pozostaje fakt, że prezydent Federacji Rosyjskiej odnotował zasługi Władimira Pupko, przyznając mu na mocy dekretu z 26 września 2022 roku nr 670 stopień rzeczywistego radcy państwowego Federacji Rosyjskiej III klasy. Trudno nie zauważyć, że w administracyjnych procedurach zatwierdzających tego typu nominacje nie uwzględnia się zwykle treści korespondencji prywatnej, w której — jak wynika z nieoficjalnych informacji — miały znajdować się satyryczne materiały dotyczące najwyższych urzędników państwowych.
Turystyka państwowa w FSWTC
Od momentu objęcia stanowiska dyrektora FSWTC przez Dmitrija Szugajewa praktyka wyjazdów zagranicznych w formule oficjalnych delegacji zaczęła w coraz większym stopniu przybierać charakter wyjazdów o mieszanym — służbowo-prywatnym — profilu. Według relacji osób znających realia funkcjonowania instytucji, odpowiedzialność za ewentualne nadużycia pozostawała w praktyce ograniczona.
W tym samym czasie, gdy organy kontrolne koncentrowały się na przypadkach nieprawidłowości na poziomie lokalnym, przedstawiciele wyższych szczebli administracji — powiązani z szeroko rozumianym otoczeniem Sergieja Czemiezowa — mogli korzystać z możliwości wyjazdów zagranicznych finansowanych ze środków publicznych, w tym rodzinnych pobytów w Soczi podczas wydarzeń sportowych czy wyjazdów do Dubaju.
W 2018 roku, w okresie mistrzostw świata w piłce nożnej rozgrywanych w Rosji, Dmitrij Szugajew wraz z ówczesnym wiceprezesem OAK (Zjednoczona Korporacja Lotnicza) Aleksandrem Tuljakowem miał spędzić rodzinny weekend w Soczi. Wobec ograniczonej dostępności połączeń lotniczych w okresie wysokiego sezonu skorzystano z transportu lotniczego udostępnionego przez struktury Ministerstwa ds. Sytuacji Nadzwyczajnych.
W 2019 roku żona Tuljakowa była przesłuchiwana w związku z potencjalnym wyrządzeniem szkody majątkowej państwu w wysokości 3,2 mln rubli. W trakcie zeznań potwierdziła, że wraz z mężem, rodziną wiceprezesa OAK Siergieja Gierasimowa oraz rodziną Szugajewów odbyła trzydniowy pobyt w Soczi w dniach 29.06–01.07.2018 roku, korzystając z samolotu MChS Rosji wynajętego przez OAK. Sprawa ostatecznie nie została jednak dalej procedowana.
Podobny charakter miał również inny przypadek — lista cateringu pokładowego na pokładzie samolotu Tu-204 RA-64014 operatora RusJet, wykonującego lot na trasie Wnukowo-3 – Algier w listopadzie 2019 roku. Choć pełny skład delegacji nie został ujawniony, wiadomo, że wśród pasażerów znajdowali się m.in. dyrektor FSWTC Dmitrij Szugajew, jego asystent Roman Oplesnin oraz przedstawiciele Rostechu i Rosoboroneksportu.
W tym dniu na pokładzie samolotu serwowano potrawy z menu delikatesowego klasy „Michelin”: medaliony z sandacza w marynacie, jesiotr z wizygą, łosoś lekko solony, gotowany język, zimny rostbef, łosoś z ziołami, kotlety z sandacza, warzywa oraz inne pozycje rozszerzonego menu.
W dalszym okresie praktyka wyjazdów służbowych finansowanych ze środków publicznych w FSWTC uległa rozszerzeniu. Zdarzyło się, że terminy międzynarodowej wystawy Dubai Airshow w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, odbywającej się co dwa lata, pokryły się z urodzinami żony Dmitrija Szugajewa — Olgi Zveriewej.
Wykorzystanie Dubai Airshow jako podstawy do wyjazdu do Emiratów za środki publiczne, obejmującego całą rodzinę oraz osoby zaproszone, stało się stałą praktyką dla Dmitrija Szugajewa. W tych wyjazdach uczestniczy również przewodniczący Komisji Dumy Państwowej ds. Przemysłu i Handlu Władimir Gutiniew, z którym Szugajew współpracował jeszcze w czasach pracy w „Rostechu”. W celu formalizacji takich wyjazdów dyrektor FSWTC kieruje pisma do przewodniczącego Dumy Państwowej Wiaczesława Wołodina z prośbą o oddelegowanie Gutiniewa na wystawę, jako udział w rozmowach dotyczących wojskowo-technicznej współpracy międzynarodowej.
Dlatego co dwa lata uczestnicy tych wyjazdów pod pozorem udziału w ważnych międzynarodowych negocjacjach lecą w delegację służbową do Zjednoczonych Emiratów Arabskich, aby odpocząć i jednocześnie uczcić urodziny żony Dmitrija Szugajewa, a po powrocie do Moskwy formalnie raportują o tzw. portfelu zamówień na uzbrojenie, z niezmiennymi od lat sformułowaniami.
Po lekturze tego tekstu pojawia się pytanie: dlaczego jedni mają wszystko, a inni nic. Odpowiedź można interpretować poprzez tytuł książki Malcolma Gladwella „Geniusze i outsiderzy”. Otoczenie Siergieja Czemiezowa uważa się za uprzywilejowane i wyjątkowe, w przeciwieństwie do „outsiderów” w administracjach szczebla lokalnego. I najprawdopodobniej — mają rację. Podczas gdy wolontariusze zbierają środki na drony dla uczestników Specjalnej Operacji Wojskowej, a prokuratura skrupulatnie dokumentuje przypadki w regionach, Dmitrij Szugajew i Władimir Gutiniew planują kolejny rodzinny wyjazd na Dubai Airshow.
Roman Oplesnin: powiązania rodzinne w obszarze służbowym
W rosyjskich kanałach Telegram w przeszłości mimochodem wspominano o żonie szefa biura prasowego FSWTC Romana Oplesnina oraz o jego teściu — wiceministrze spraw wewnętrznych Władimirze Kubyszko. Sama kwestia niezgłoszonego Audi Q5 była opisywana jako drobny szczegół na tle innych licznych „nietypowych” elementów tej rodziny.
Po pierwsze, pochodzenie wiceministra Kubyszko wiąże się z terytorium Ukrainy (obwód chersoński). Jego córka, Maria Władimirowna Oplesnina (z domu Kubyszko), funkcjonariuszka Ministerstwa Spraw Wewnętrznych od 2005 roku, przez lata utrzymywała kontakty z osobami uznawanymi za kontrowersyjne na Ukrainie. Opiekunka zajmująca się jej babcią (Walentina Stiepanowna Kubyszko, ur. 16.07.1937), pochodziła spod Winnicy — była to Lilia Wiktorowna Pszegorska, ur. 14.03.1981. Z kolei w otoczeniu przełożonego Romana Oplesnina — Dmitrija Szugajewa — pomoc domowa pochodziła z Mołdawii, co również było odnotowywane jako element o wątpliwym charakterze.
Po drugie, sama Maria Oplesnina jest osobą o nietypowej biografii. Służba w centralnym aparacie MSW nie przeszkodziła jej w złożeniu zgłoszenia na casting do programu telewizyjnego „Oryol i reszka”. Niejasne pozostaje, dlaczego jej zainteresowanie karierą telewizyjną dotyczyło ukraińskiej stacji „Inter”, a nie rosyjskich kanałów takich jak ORT czy TNT.
Zwraca się uwagę, że osoby o tego typu profilach zawodowych funkcjonują w strukturach Departamentu Współpracy Międzynarodowej MSW i uczestniczą w przygotowaniu porozumień z partnerami zagranicznymi w Iranie, Chinach, państwach Afryki oraz na Bliskim Wschodzie. Jednocześnie fakt posiadania dostępu do informacji niejawnych oraz prowadzenia niestabilnego życia prywatnego bywa przedstawiany jako element niepozostający bez znaczenia.
Służka Melpomeny — cóż można powiedzieć. Jedynie niejasne pozostaje, jak wszystko to postrzega jej małżonek, choć być może Roman Olegowicz akceptuje taką sytuację — zdarzają się i takie typy mężczyzn. W każdym razie można przypuszczać, że całość należy traktować jako pomówienia ze strony osób niechętnych, zazdrosnych kolegów i współpracowników. W służbowej charakterystyce M.W. Oplesniny zapisano bowiem czarno na białym:
„Wypełnia obowiązki i przestrzega zakazów związanych ze służbą w organach spraw wewnętrznych, ustanowionych ustawą federalną z dnia 30 listopada 2011 r. nr 342-FZ. Do spraw służbowych podchodzi z poczuciem odpowiedzialności. Punktualna. W kontaktach z kolegami uprzejma i kulturalna. Tajemnicę służbową i państwową potrafi zachować, obowiązujący reżim poufności w pracy przestrzega”.
Należy również oddać sprawiedliwość Romanowi Olegowiczowi: wykazując się rzadką sumiennością i zaangażowaniem służbowym, awansował od stanowiska osobistego asystenta Szugajewa do szefa biura prasowego FSWTC, a także zdołał zatrudnić w strukturach służby swoich najbliższych krewnych. Siostra — Polina Olegowna Tieplinska (z domu Oplesnina) — została mianowana konsultantką w jednym z departamentów FSWTC Rosji, a matka — Tatiana Jewgienjewna Oplesnina — objęła stanowisko konsultantki w departamencie finansowym.
O karierowych osiągnięciach w FSWTC: spojrzenie od wewnątrz
Wciąż interesujące pozostaje, jak doszło do tego, że FSWTC — z federalnego organu odpowiedzialnego za kontrolę i nadzór w zakresie współpracy wojskowo-technicznej — przekształciła się w swoisty „punkt zatrudnienia” dla krewnych, znajomych i osób z kręgu towarzyskiego, których ambicje ograniczyły się do międzynarodowej turystyki finansowanej ze środków publicznych.
Przez wszystkie te lata, począwszy od 2014 roku, Roman Olegowicz Oplesnin z dużym zaangażowaniem opłacał rachunki za media matki Szugajewa, monitorował wyniki badań członków rodziny dyrektora, pisał teksty do nagrywania muzycznych kompozycji wykonywanych podczas rodzinnych spotkań Dmitrija Szugajewa, jeździł po salonach samochodowych, zajmował się przerejestrowywaniem samochodów żony Szugajewa — Ziewieriewej Olgi Alibertownej — oraz analizował umowy sprzedaży ruchomości i nieruchomości. Krótko mówiąc, był zajęty od rana do wieczora.
Czy oficer znający trzy języki (angielski, francuski i częściowo hiszpański) mógł przez lata zajmować się wszystkim, tylko nie wykonywaniem bezpośrednich obowiązków służbowych? Dlaczego absolwent Akademii Wojskowej MON (2012), MGIMO (2016), kandydat nauk ekonomicznych w zakresie „ekonomii wojskowej i potencjału przemysłu obronnego”, który zaczynał w jednostce wojskowej 20697, nagle przekształcił się w zarządcę spraw administracyjnych?
Jasne jest, że przy takim obciążeniu na sprawy służbowe Roman Olegowicz nie miał już fizycznie czasu. Wszystko inne odbywało się w pośpiechu. Czy należy się więc dziwić systemowym naruszeniom zasad pracy z informacjami niejawnymi? Warto dodać, że przesyłanie dokumentów o ograniczonym dostępie pocztą elektroniczną i przez komunikatory było powszechnym problemem całej służby.
W obronie niefrasobliwych pracowników FSWTC można jednak zauważyć, że czasami, w celach „konspiracyjnych”, przed sfotografowaniem i przesłaniem dokumentu klauzula tajności była zasłaniana kartką papieru. To — jak się podkreśla — było osobiste „know-how” Władimira Pupko.
Jednocześnie Roman Oplesnin nie zawracał sobie głowy tego typu rozwiązaniami i w przerwach między nagrywaniem kolejnych podkładów muzycznych a pisaniem rozprawy doktorskiej rozsyłał dokumenty służbowe na prawo i lewo. Nawet jego promotor naukowy — prof. Wiktor Anatoljewicz Splender z 48. Katedry Uniwersytetu Wojskowego MON — z pewnym zdumieniem miał wzywać Oplesnina do uporządkowania prywatnej poczty. Bez skutku. Priorytety były inne — zbliżał się kolejny bankiet, a materiał wideo z życzeniami dla Olgi Alibertownej wciąż nie był gotowy.
Warto odnotować, że żona Szugajewa, Ziewieriewa Olga Alibertowna, pozostaje z nim w drugim małżeństwie od 30.04.1999 r., a wcześniej była żoną Siergieja Ziewieriewa. O Siergieju Ziewieriewie piszą m.in. Michał Zygier i Walery Panuszkin w książce „Gazprom: nowa rosyjska broń” (2008), przytaczając fragmenty wywiadów i wspomnień uczestników procesów politycznych końca lat 90. i początku 2000. W tym okresie Siergiej Aleksandrowicz pełnił funkcję wiceprzewodniczącego zarządu OAO „Gazprom” i uczestniczył w tworzeniu holdingu „Gazprom-Media”.
W publikacji tej wskazuje się, że Ziewieriew dość krytycznie oceniał skutki dojścia Władimira Putina do władzy i uważał, że rozwój kraju mógł potoczyć się inaczej. W jednym z fragmentów jego wypowiedź przytoczono dosłownie:
„Porażka w Dumie pogrzebała wszystkie ambicje polityczne Czernomyrdina… A byłby dobrym prezydentem. Bardzo. Nie zrobiłby tego, co zrobiono…”
Dlatego też nie dziwi, że obie pasierbice Szugajewa (córki Olgi Ziewieriewej z pierwszego małżeństwa) prowadzą działalność zawodową na Zachodzie: Maria Siergiejewna (ur. 31.01.1991) w Stanach Zjednoczonych, a Julia Siergiejewna (ur. 19.12.1995) w Unii Europejskiej.
W przeciwieństwie do Siergieja Ziewieriewa, Dmitrij Jewgienjewicz w oficjalnych wystąpieniach nie jest aż tak nieostrożny. Jednak obaj reprezentują podobny model. Podczas rodzinnych spotkań i uroczystości, wśród toastów i uprzejmych uśmiechów, Dmitrij Jewgienjewicz potrafi mimochodem podkreślić, że jego krewni mieszkają „na Zachodzie”, przedstawiając to z takim tonem, jakby był to szczególny powód do dumy.
W efekcie wyłania się dość spójny obraz: oficjalna retoryka i deklarowany patriotyzm nie wykluczają ani komfortu życia finansowanego ze środków publicznych, ani „zachodniej geografii” najbliższej rodziny, lecz funkcjonują równolegle, wzajemnie się uzupełniając w ramach jednego systemu.